Ostatni mecz oraz zakończenie sezonu już w sobotę!

Szanowni fani futbolu 😎, finezyjnych zagrań, błyskotliwych dryblingów, drodzy przyjaciele Zorzy😍!

W tę sobotę, o godzinie 17:00 rozegramy nasz ostatni mecz w tym sezonie! Chcielibyśmy zaprosić Was na ten fenomenalny spektakl oraz … na uroczystego grilla 🍗 i zimne piwerko! 🍻🍺 Mecz odbędzie się na nowym boisku w Wilkszynie a zaraz po meczu będzie wielka feta! Zapraszamy wszystkich! Kibiców wraz z rodzinami, piłkarzy, drużynę oldboy, zawodników LKS Puma Pietrzykowice, działaczy i tych co mniej działają a więcej narzekają, czyli „lożę szyderców”  Zapraszamy i do zobaczenia!

Co: Mecz + Zakończenie sezonu
Gdzie: Wilkszyn, nowe boisko
Kiedy: Sobota, 17:00

P. S. W końcówce, na boisku swoje umiejętności zaprezentują dwie ważne dla naszego klubu osobistości 🙂

P. S2. Szykujemy kilka niespodzianek i nagród dla przybyłych kibiców.

Drużyna Oldbojów przed meczem w Kuraszkowie

Wiosna weteranów

Dawno nie pisaliśmy o występach naszych Wilkszyńskich oldbojów i czas to nadrobić. Runda wiosenna w wykonaniu weteranów to okres coraz lepszej gry. Widać progres zarówno w organizacji gry, jak również w przygotowaniu fizycznym. Mimo, że pierwsze trzy mecze ligowe nie przyniosły naszej drużynie punktów, to było widać, że wyniki nie odzwierciedlały jej coraz lepszej dyspozycji. Przegrany 3:5 mecz z liderem tabeli Olimpią Godzięcin mógł skończyć się niespodzianką – zabrakło koncentracji w końcówce spotkania. Kolejne mecze pokazały jednak, że z Wilkszynem muszą zacząć liczyć się nawet najlepsze zespoły ligi.

Continue reading

Dobry mecz i wygrana ze Sportingiem

Po ostatnim remisie z wiceliderem przyszedł czas na rewanżowy mecz ze Sportingiem Wrocław. W poprzedniej rundzie po wyrównanym meczu zwycięstwem cieszyli się piłkarze Sportingu, ale tym razem to my zdominowaliśmy rywala i przywieźliśmy 3 punkty do Wilkszyna. Wynik meczu to 5-0 (3-0 do przerwy). Bardzo dobry występ zanotowała cała drużyna, bez wyjątków. Pewna gra w obronie i środku pola pozwalała rywalom tylko i wyłącznie na niecelne strzały z dystansu. Bardzo dobra dyspozycja skrzydłowych pozwalała nam na wyprowadzanie bardzo groźnych kontrataków. W tym meczu wykonaliśmy chyba najwięcej dośrodkowań, które co chwilę powodowały zagrożenie pod bramką rywali. W tym meczu bardzo dobrze kontrolowaliśmy tempo gry – wtedy, kiedy była taka potrzeba zwalnialiśmy i utrzymywaliśmy się przy piłce. Było mało strat i sporo przemyślanych i dokładnych zagrań. Bramki dla Zorzy zdobywali kolejno: Marcin Kamiński, Przemysław Matuszko (świetna akcja całego zespołu i wzorowe wykończenie lobem nad wychodzącym bramkarzem), Maciej Wojtczak, Tomasz Szymkowiak, Jacek Zub.

Continue reading

Lanie w Brzezinie i remis z wiceliderem

Ostatnio przyszło nam rozgrywać dwa bardzo trudne mecze z rzędu. Najpierw dostaliśmy potężne lanie od Brzeziny (lider naszej serie B) aby później zrehabilitować się przed własną publicznością remisem z wiceliderem, czyli Brochowem. O pierwszym z tych meczy chcemy możliwie jak najszybciej zapomnieć bo nie tylko wynik (8-0) był tragiczny ale nasza gra i atmosfera na boisku i poza nim. Jak dobrze wiecie jesteśmy bardzo ambitną drużyną i już w następnym meczu pokazaliśmy, że bardzo szybko potrafimy się podnieść, otrząsnąć i zagrać dobry mecz.

Continue reading

Tak się bawi i wygrywa Zorza Wilkszyn. Zorza 4 – 2 Tarant Krzyżowice

Tak się bawi i wygrywa Zorza Wilkszyn!!!

Dzisiaj wywalczyliśmy kolejne, bardzo ważne trzy punkty z bardzo niewygodnym rywalem (ładnie mówiąc). Pamiętacie bowiem co się działo w poprzednim naszym meczu (tutaj więcej o naszym poprzednim meczu – link)? Dzisiaj emocji było również bardzo dużo a wynik spotkania został ustalony (bramka Przemka na 3-2) oraz przypieczętowany (bramka na 4-2 Madeja)  dopiero pod koniec spotkania. Pozostałe bramki strzelali: Marcin Kamiński i Tomasz Szymkowiak= (el Capitano). Bardzo ważny w dzisiejszym meczu był fakt, że kończyliśmy ten mecz w 10, ponieważ z boiska musiał zejść Olo (czerwona karta za uderzenie przeciwnika ręką). O tym zdarzeniu oraz o sędziowaniu bardzo obiektywnie kilka zdań poniżej.

Na meczu jak zwykle pojawiło się sporo kibiców za co bardzo dziękujemy. „Sporo emocji, sporo twardej gry w środku pola, słaby sędzia i ambicja zawodników Zorzy odczuwalna na kilometry„. Tak skomentował nasz mecz jeden z kibiców.

Nasza drużyna wygrywa coraz więcej spotkań co owocuje coraz wyższym miejscem w ligowej tabeli. Dobry wynik zawdzięczamy całej drużynie. Słowo klucz to „całej„, bowiem 3 punkty zdobywamy tylko wtedy, kiedy na meczu pojawia się cała nasza drużyna. Czasami trzeba usiąść na ławce, czasami zagrać tylko 10 minut ale tak to już jest – gra tylko 11 zawodników. Najbardziej cieszy fakt, że od początku tej rundy jest dobra atmosfera w zespole a osoby które wchodzą w ławki robią różnicę – pozytywną różnicę. Jak ktoś schodzi z boiska to kibicuje i cieszy się z całą drużyną. Prawdziwa, dobra drużyna! Dzisiaj to właśnie dzięki bramkom Przema i Madeja (wchodzili z ławki) odnieśliśmy zwycięstwo.

Przy linii pokazał się dzisiaj również nasz talizman Mirek 🙂 Dzięki!

Teraz troszkę o sędziowaniu oraz dzisiejszej sytuacji. Sytuacji podobnych do tej jest w każdym meczu conajmniej kilka. Czujesz zawodnika na plecach to co robisz? Zastawiasz się. Zdarzyło Ci się wtedy uderzyć kogoś ręką czy łokciem? Pewnie że tak. Niestety takie sytuacje mają miejsce. Jeżeli ktoś Cię szarpie kilka razy, prowokuje to nerwy czasami puszczają i już z góry nastawiasz się na „walkę w ręcz”. Tak było i tym razem. Była walka, były szarpnięcia i wygrał ten, który ma 2 metry wzrostu, czyli nasz zawodnik Olo. Uderzenie było? Było. Nie ma co do tego wątpliwości. Zawodnik Tarantu został uderzony w brzuch (lub okolice). Sędzia ku zdziwieniu wszystkich natychmiast wyciągnął czerwoną kartę. Tłumaczenie sędziego ponoć było takie, że gdyby przeciwnik został uderzony w twarz to by bardzo mocno ucierpiał. Ale nie został uderzony w głowę tylko w brzuch. Nie ucierpiał. Wstał i grał dalej. Za co więc czerwona kartka? Każdy by miał wiele pretensji do sędziego w tej sytuacji – Olo też nie wytrzymał i skomentował o jedno zdanie za dużo. O tyle o ile sędzia dyskutować może to zawodnik nie.

Sędzia, który prowadził zawody dyskutować lubi ponieważ momentami przerywał mecz na kilka minut aby dyskutować z zawodnikami czy trenerami. Zawodnicy obu drużyn prosili go wręcz o kontynuowanie meczu.

Dzisiejszy mecz był pokazem bezsilności sędziego, który brakiem wyczucia i swoimi błędnymi, często niezrozumiałym decyzjami zaostrzył mecz i wręcz dawał zezwolenie na to, żeby grać ostro. To właśnie przez niego dochodziło do przepychanek słownych czy też zagrań niezgodnych z zasadami fair play. Jak można przerywać bardzo dobrze zapowiadającą się akcję (kontra 4×4) po to aby podyskutować z zawodnikiem? W takiej sytuacji sędzia albo przerywa grę i daje żółtą kartę albo gry nie przerywa a przy najbliższej okazji wraca do zdarzenia i wtedy może sobie porozmawiać z kim trzeba. Kolejna sytuacja. Jest ewidentny, brutalny faul. Sędzia nie przerywa gry. Zawodnik po raz trzeci w krótkim odstępie czasu jest mocno poturbowany. Nerwy są spore więc szybko się podnosi i zaczyna „rozmawiać” z przeciwnikiem. Sędzia szybko gwiżdże, podbiega do zawodników i  daje tylko żółtko jednemu z nich – o dziwo faulowanemu! Po tym wszystkim zapytany „co jest?”, odpowiada, że faul dla nas. Więc o co chodzi z żółtą kartką? Poplątanie z pomieszaniem. Tragedia sędziowska. Żal PL. Tego było znacznie więcej bo pełne 90(+5) minut.

Tak jak sędzia nie chce takiego zachowania, tak my nie chcemy takiego sędziowania. Tak jak zawodnik może prowokować, tak sędzia dzisiaj prowokował wszystkich swoimi decyzjami. Nie może być tak, że sędzia jest bezkarny. Sędzia sporządził protokół pomeczowy conajmniej tak długi, jak długie jest wypracowanie maturalne. My zostaniemy ukarani a sędzia nie.

Każdy, kto śledzi nasze wpisy na stronie dobrze wie, że potrafimy docenić sędziów, pochwalić ich lub wcale o nich nie wspomnieć (to też jest pochwała dla sędziego ponieważ oznacza, że był niezauważalny – a o to przecież chodzi). Gorzej jest, kiedy arbiter próbuje skraść SHOW piłkarzom 🙂

Dziennikarz żużlowy, doświadczony golkiper, przyjaciel Zorzy – Bartłomiej Czekański

W niedzielę ogrywaliśmy na własnym boisku i w pięknym stylu Bielany Wrocławskie. Na meczu pojawiło się bardzo dużo osób. To był pierwszy nasz mecz przed własną publicznością w tej rundzie, dlatego chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony 🙂 Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim, którzy wspierają nas w meczach. Dziękujemy!

Są jednak osoby, które pojawiają się nie tylko na meczach, które obserwują częściej nasze poczynania i starają się wesprzeć naszą drużynę jak tylko mogą. Dobra atmosfera w drużynie wynika z wielu czynników i zaangażowania wielu osób. Jedną z takich osób jest Bartłomiej Czekański, któremu poświęcamy dzisiejszy wpis. Bartłomiej jest osobą cichą i skromną, dlatego nie wszyscy z nas mieli okazję go bliżej poznać. Na niedzielny mecz każdy z zawodników Zorzy pojawił się w nowym dresie a zwycięstwo przyszło nam odnosić w nowych strojach. Nie każdy wie, że zawdzięczamy je właśnie Bartłomiejowi oraz Fundacji Rozwoju Polski.

Fani żużla, którzy czytają Tygodnik żużlowy pewnie bardzo dobrze znają nazwisko Czekański, bowiem nasz przyjaciel jest znanym dziennikarzem i ekspertem w tymże tygodniku. Sam również czynnie uprawia żużel.

Zapraszam do śledzenia profilu Bartka na Facebooku: https://www.facebook.com/profile.php?id=100009917862428 

Mamy również nadzieję, że niebawem uda się zadebiutować w naszej drużynie 🙂 Bartek jest bowiem zgłoszonym zawodnikiem Zorzy. Doświadczenia między słupkami nigdy za wiele! 🙂

Wiemy Bartek, że masz bardzo dużo obowiązków ale liczymy bardzo mocno, że między pisaniem felietonów i wywiadów znajdzie się kilka chwil na wspólnego, drużynowego grilla z Ligą Mistrzów czy naszym Maćkiem Magiciem na torze 🙂

Bartek, dziękujemy!

P. S. Bartek, a może tak felieton na naszą stronę? 🙂

Zorza STRONG. Zorza wygrywa. Bielany Wrocławskie pokonane.

Dzisiaj rozegraliśmy drugi mecz tego sezonu i odnotowaliśmy pierwszą wygraną w tej rundzie – solidną wygraną! Na własnym boisku podejmowaliśmy drużynę Bielan Wrocławskich, której to bardzo mocno chcieliśmy się zrewanżować za porażkę w poprzedniej rundzie.

Od pierwszego gwizdka sędziego kontrolowaliśmy przebieg gry. Szybko opanowaliśmy środek pola, obrona bardzo szybko przerywała wszystkie ofensywne akcje przeciwnika a z przodu dobrą dyspozycją wykazywał się powracający do nas z wypożyczenia Olo.

W pierwszej połowie wypracowaliśmy sobie kilka bardzo dogodnych sytuacji bramkowych, które mogły i powinny zakończyć się bramkami. Niestety nie mogliśmy się przełamać i strzały były albo niecelne albo bramkarz ratował zespół Bielan Wrocławskich. Każdy z nas rozumie, że to jest Serie B, więc musimy sobie szybko wybaczać błędy i niewykorzystane sytuacje. Gdybyśmy strzelali 100 na 100 to pewnie gralibyśmy teraz obok Lewego czy innego Ronaldo 🙂 Do przerwy  schodziliśmy więc bez zdobytej bramki ale wiedzieliśmy, że nasza dobra gra musi w końcu przełożyć się na punkty.

Cierpliwość się opłaciła a sprawiedliwości stało się za dość! Na początku drugiej połowy nastąpiło przełamanie a autorem bramki był Marcin Kamiński. Bielany Wrocławskie od tego momentu bardziej się otworzyły, często angażując większą ilość zawodników w akcje ofensywne co umożliwiło nam również grę z kontry. Prezes zarządził zmiany. Świeże siły miały wzmocnić defensywę. Maciek, który w poprzednim naszym meczu rozegrał bardzo dobre spotkanie na środku obrony dzisiaj wszedł z ławki do środka pomocy i bardzo dobrze sobie poradził. Podobnie było z innymi osobami, które rozpoczynały ten mecz z ławki. To bardzo cieszy. Nasz zespół jest teraz równy, mocny a dzięki temu mamy szansę rozegrać sporo spotkać na naszym normalnym, wysokim poziomie. W poprzedniej rundzie tego brakowało. W końcówce meczu jedna z naszych kontr zakończyła się bramką. Jej autorem był Olo, który świetnie spisywał się w tym meczu w grze ofensywnej jak i defensywnej. Należy wyróżnić również fakt, że Olo zakończył mecz bez żółtej kartki 🙂

Pogoda dopisała, cieszyliśmy się grą, atmosfera w drużynie bardzo dobra, trzy punkty zdobyte, frekwencja w zespole jak i na trybunach świetna. Oby tak dalej! Kibicom dziękujemy i zapraszamy na kolejne nasze mecze. Gramy nie tylko dla siebie ale również dla Was 🙂

Nasza drużyna się cały czas rozwija – to głównie zasługa Michała, któremu bardzo dziękujemy za zaangażowanie. Dresy, nowe stroje, nowi sponsorzy. Dzięki Michał od całej drużyny!

Dziękujemy również Łukaszowi za „cykanie” świetnych zdjęć 🙂 Niebawem je opublikujemy.

Bielany – powodzenia w następnych meczach!

Jedziemy po 5 wygraną z rzędu do Pietrzykowic

Już od 4 tygodni jesteśmy niepokonani! W poprzednią niedzielę mierzyliśmy się z 3 w tabeli Wratislavią Wrocław. W tym meczu, tak jak w 3 poprzednich byliśmy lepszym zespołem i stworzyliśmy sobie znacznie więcej sytuacji do strzelenia bramek. Walka o 3 punkty toczyła się jednak do samego końca spotkania. Warto zaznaczyć również, że do meczu z Wratislavią podchodziliśmy w okrojonym zespole. Dobra gra wszystkich zawodników (bez wyjątków) pozwoliła zdominować rywala i ostatecznie cieszyć się z kolejnej wygranej. Wynik spotkania to 2-1. Bramki dla nas strzelali: Marcin Robak Zorzy Wilkszyn, czyli Kamil Dębowski oraz tą najważniejszą, na wagę zwycięstwa niezawodny Marcin Koba. Dziękujemy rywalom za dobry, „czysty”, mecz, walkę do końca i życzymy powodzenia w dalszej części rozgrywek.

Tyle w temacie poprzedniego spotkania, ponieważ teraz myślami jesteśmy już w Pietrzykowicach, gdzie jutro (Niedziela) rozegramy nasz ostatni mecz w tej rundzie. Ostatni ale dla nas bardzo ważny. Chcemy podtrzymać swoją dobrą passę i wyśrubować nasz rekord, który będziemy kontynuować w następnej rundzie. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra i nikogo nie trzeba dodatkowo mobilizować. Już teraz na naszym FB są gorące dyskusje. Pojawiły się nawet tajemniczy zakład o „skrzynki”. Kto wygra mecz? Kto wygra „skrzynkę”? Obserwuj naszą stronę oraz FB! Do zobaczenia jutro na meczu.

P. S. „Pan Redaktor” w następnej rundzie poprawi swoją częstotliwość w umieszczaniu wpisów. Wybaczcie 🙂

Więcej zdjęć na naszym FB. Dziękujemy bardzo Łukaszowi za „pykanie” zdjęć.

Zasłużona wygrana. Zorza Wilkszyn 5-3 Jerzmanów.

W niedzielne popołudnie rozegraliśmy mecz z Jerzmanowem. Wygraliśmy kolejny mecz i nie zamierzamy się zatrzymywać 🙂 W końcu wszystko było tak jak należy. Dobra gra, dobry wynik i dobre humory. Ulewy, które towarzyszyły przez ostatnie dni postawiły nas jednak w nietypowej sytuacji, ponieważ mecz był rozgrywany na Pilczycach. Nasze boisko było totalnie zalane.

Pomimo dobrej rozgrzewki na mecz wyszliśmy rozkojarzeni i bardzo szybko straciliśmy 2 bramki. Na szczęście Marcin Kamiński, który zagrał tym razem na prawej pomocy „odblokował się” i za sprawą jego 2 bramek wyrównaliśmy dosyć szybko. Jeszcze przed przerwą nasz kapitan Tomasz Szymkowiak, który jest ostatnio w dobrej formie dołożył jedną bramkę i na przerwę schodziliśmy z przewagą jednej bramki.

W przerwie trener Mirek bez ogródek skomentował nasze pierwsze minuty i 2 szybko stracone bramki tym samym dając do zrozumienia, że w drugiej połowie mamy od samego początku kontrolować mecz i możliwie jak najszybciej strzelić kolejną bramkę. Tak też się stało. „Adi” oraz „Szymek” wpisali się na listę strzelców, dzięki czemu prowadziliśmy już 3 bramkami. Goście pod koniec meczu strzelili jeszcze jedną bramkę ale nie zmieniło to obrazu gry. Dalej wszystko było pod naszą kontrolą.

W końcu możemy spokojnie powiedzieć, że zagraliśmy dobry mecz i uzyskaliśmy korzystny wynik. Na pochwały zasługuje cała drużyna i nasza zespołowa gra przez pełne 90 minut. Mamy dobry zespół i w tym meczu to potwierdziliśmy. Na każdy kolejny mecz pojedziemy pewni siebie a w przypadku braku kompletu punktów będziemy zawiedzeni. Jeżeli uda nam się poprawić kilka drobnych elementów, w tym skuteczność pod bramką rywala (tutaj uszczypliwie pozdrawiamy naszego supersnajpera Kamila Dębowskiego:):)) to pozycja zajmowana w ligowej tabeli będzie znacznie lepsza.

Dziękujemy przeciwnikom za dobry mecz i życzymy powodzenia w dalszej części sezonu. Pozdrawiamy również naszych najbardziej zagorzałych kibiców, którzy dotarli na mecz. Mamy nadzieję, że nie jesteście przeziębieni i zobaczymy się już w następną niedzielę 🙂

 

Chcieliśmy strzelić 50, mogliśmy 10 a strzeliliśmy 4. Żerniki Wrocławskie 2-4 Zorza Wilkszyn

Po przegranym, lecz bardzo dobrym meczu na własnym obiekcie w zeszłym tygodniu ze Sportingiem Wrocław przyszedł czas na najdalszy wyjazd w tej rundzie – wyjazd do Żernik Wrocławskich. Jechaliśmy jak zwykle dobrze zmotywowani, jednak z tyłu głowy „siedziały” nam ostatnie, niekorzystne wyniki i fakt, że dobra gra to jedno a punkty, które tak ciężko nam przychodzą  to drugie. Dzisiaj jednak nikt z nas nie przewidywał, że możemy wrócić bez 3 punktów, bez względu na styl gry jaki zaprezentujemy.

Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była całkiem dobra. Rozegraliśmy kilka dobrych akcji zespołowych a dzięki jednej z nich objęliśmy prowadzenie. Czarny do Marcina, Marcin krótko do stojącego przodem do bramki Żaby a ten huknął jak z armaty pod poprzeczkę. Dobra akcja, jeszcze lepszy strzał, bramkarz bez szans. Żaba, czyli Kamil Foltyn twierdzi, że takich strzałów nauczył się w „EFCEBE” cokolwiek to znaczy 🙂

Po chwili prowadziliśmy już trzema bramkami. Autorem dwóch kolejnych bramek był nasz supersnajper Kamil Dębowski.

Trzeba nadmienić, że w pierwszej połowie mieliśmy znacznie więcej bardzo dobrych okazji do strzelenia bramek. Niestety zawiodła skuteczność. Obrona Żernik grała bardzo wysoko co umożliwiało prostopadłe podania do szybkich zawodników.  Trzykrotnie sam na sam wychodził Marcin Kamiński. Nie było mowy o spalonym. Podania były bardzo dobre. Wszystko jak w książce… Zabrakło jednak „truskawki na torcie”, czyli wykończenia. Jest takie powiedzenie, że do trzech razy sztuka. U nas się to nie sprawdziło, tym bardziej, żę w drugiej połowie, w końcówce Michał Kuriata miał podobną sytuację. Na całe szczęście jedną „setkę” pod koniec wykorzystał „Papież„.

Naszą grę w drugiej połowie musimy przeanalizować i znacząco poprawić bo była fatalna. Nie ma mowy o braku sił ponieważ już w połowie meczu dokonaliśmy 3 zmian. Trzeba przyznać, że gospodarze grali w drugiej połowie znacznie lepiej od nas i zasłużyli na kolejną bramkę. Dobrą grą popisał się zawodnik z numerem 10 w drużynie gospodarzy. Bardzo dobry drybling, dobre decyzje i bramka w pierwszej połowie.

Ten mecz zapadnie nam w pamięć jako mecz miliona zmarnowanych okazji. W piątek strzelecki. Żadna gierka! :):)

Dziękujemy kibicom, którzy przyszli na mecz, a w szczególności „Jankowi„, który cały mecz nas wspierał a w końcówce dodał skrzydeł swoimi motywującymi podpowiedziami  :):)

Na koniec bardzo dziękujemy sędziemu, który dobrze poprowadził te zawody oraz drużynie przeciwnej za dobry mecz. Życzymy powodzenia w dalszej części rozgrywek i zapraszamy do Wilkszyna w następnej rundzie.

Kilka zdjęć dostępnych jest na naszym FB.