Cenny punkt na trudnym terenie. Tarant Krzyżowice 5, Zorza Wilkszyn 5.

Dzisiaj rozegraliśmy kolejny mecz ligowy – trzeba na wstępie zaznaczyć, że to był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Nasza gra była znacznie lepsza niż wynik, bowiem dwukrotnie prowadziliśmy w tym spotkaniu dwoma bramkami. Zacznijmy jednak od początku.

Rozpoczęliśmy ten mecz ostrożnie, dokładnie rozgrywając piłkę przez wszystkie formacje i pomimo złego stanu murawy (wczoraj mocno padało i boisko było bardzo grząskie, w dodatku liczne krety na jednej połowie nie wpływały pozytywnie na płynność w rozgrywaniu piłki) nie popełnialiśmy błędów. Środek boiska należał do nas, dzięki czemu to właśnie my dyktowaliśmy tempo gry. Dobra gra zaowocowała zdobyciem bramki i objęciem prowadzenia. Po bramce chwilowo do głosu doszli przeciwnicy ale ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3-1 dla Zorzy.

Druga połowa nie należała do widowiskowych, ponieważ nieprzyzwyczajony do przegranych Tarant (żadnej przegranej w tym sezonie) postanowił zamienić się w tarana i siłą wybić nam rozgrywanie piłki. Walka, łokcie, wyprostowane nogi, obelgi – sędzia i Zorza zdecydowanie woleliby grę z pierwszej części. Na pewno Zorza zapamięta tego przeciwnika i ubierze zbroje na kolejne spotkanie. Ostateczny wynik walki (dosłownie) to 5-5, jednak Zorza była w tym meczu piłkarsko lepsza. Bardzo mało brakowało do kolejnych 3 punktów.

Skoro już wspomniałem o sędziowaniu, to sędzia w mojej opinii poprowadził to spotkanie dobrze. Życzyłbym, aby na każdy mecz B-klasy przyjeżdzali tacy sędziowie! Trzeba sobie powiedzieć, że to był bardzo trudny mecz do sędziowania. Sędzia nie podjął żadnej błędnej decyzji, która wpływałaby bezpośrednio na wynik spotkania. Wiadomo, każdy się może pomylić i w stykowych sytuacjach było kilka błędnych decyzji. Bardzo szkoda, że jedna z nich zakończyła się drugą żółtą kartką dla zawodnika Zorzy, ponieważ będzie pauzował w następnym meczu. To zdarzenie miało miejsce w samej końcówce meczu i tak jak pisałem nie miało bezpośredniego wpływu na wynik tego spotkania. Żółta się jednak nie należała. Biorąc pod uwagę bardzo ostrą i chamską grę „taranów” sędziowie z poprzednich meczy nie poradziliby sobie z tym spotkaniem a zawodnicy wracaliby z połamanymi kośćmi.

Już na zakończenie, kilka słów w kierunku „taranów”… Gramy w B-klasie. Jest to amatorska piłka nożna. Każdy z nas liczy na dobrą zabawę, którą będzie wspominał przez najbliższy czas. Każdy z nas ma swoje prywatne obowiązki, pracę, rodziny, dzieci (często małe). Połamane kości, obite nogi, głowy itd powodują duże problemy. Nie chodzi tu o kolejne mecze, tylko właśnie o życie prywatne. Panowie, weźcie to pod uwagę, ponieważ zachowanie niektórych z Was było karygodne. Ubliżanie, celowe deptanie nogi rywala (+bluzgi), czy łokieć w plecy (+bluzgi) jak sędzia stoi tyłem to zachowanie bardzo chamskie i rzadko spotykane. Tak robi zawodnik, który jest piłkarsko słaby (słabszy od rywala, którego depcze i mu ubliża) i tylko pokazuje tą słabość. Jeżeli ktoś jest lepszy od Ciebie to nie musisz mu odbierać zdrowia. Zdumienie jest jeszcze większe, kiedy takie rzeczy robi starsza osoba (np. lewy obrońca, numer 8). Może za dużo alkoholu wczorajszego wieczoru? Na pewno prywatnie jesteście sympatycznymi gośćmi, więc niech tak będzie również na boisku.

To tyle. Z punktu się cieszymy, jednak czujemy duży niedosyt. Dziękujemy Wam za wspólny mecz i życzymy powodzenia w dalszych rozgrywkach. Mamy nadzieję, że nasze następne spotkanie będzie bardziej „przyjazne” bo przecież chodzi o dobrą zabawę. Rewanż w Wilkszynie.