Chcieliśmy strzelić 50, mogliśmy 10 a strzeliliśmy 4. Żerniki Wrocławskie 2-4 Zorza Wilkszyn

Po przegranym, lecz bardzo dobrym meczu na własnym obiekcie w zeszłym tygodniu ze Sportingiem Wrocław przyszedł czas na najdalszy wyjazd w tej rundzie – wyjazd do Żernik Wrocławskich. Jechaliśmy jak zwykle dobrze zmotywowani, jednak z tyłu głowy „siedziały” nam ostatnie, niekorzystne wyniki i fakt, że dobra gra to jedno a punkty, które tak ciężko nam przychodzą  to drugie. Dzisiaj jednak nikt z nas nie przewidywał, że możemy wrócić bez 3 punktów, bez względu na styl gry jaki zaprezentujemy.

Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była całkiem dobra. Rozegraliśmy kilka dobrych akcji zespołowych a dzięki jednej z nich objęliśmy prowadzenie. Czarny do Marcina, Marcin krótko do stojącego przodem do bramki Żaby a ten huknął jak z armaty pod poprzeczkę. Dobra akcja, jeszcze lepszy strzał, bramkarz bez szans. Żaba, czyli Kamil Foltyn twierdzi, że takich strzałów nauczył się w „EFCEBE” cokolwiek to znaczy 🙂

Po chwili prowadziliśmy już trzema bramkami. Autorem dwóch kolejnych bramek był nasz supersnajper Kamil Dębowski.

Trzeba nadmienić, że w pierwszej połowie mieliśmy znacznie więcej bardzo dobrych okazji do strzelenia bramek. Niestety zawiodła skuteczność. Obrona Żernik grała bardzo wysoko co umożliwiało prostopadłe podania do szybkich zawodników.  Trzykrotnie sam na sam wychodził Marcin Kamiński. Nie było mowy o spalonym. Podania były bardzo dobre. Wszystko jak w książce… Zabrakło jednak „truskawki na torcie”, czyli wykończenia. Jest takie powiedzenie, że do trzech razy sztuka. U nas się to nie sprawdziło, tym bardziej, żę w drugiej połowie, w końcówce Michał Kuriata miał podobną sytuację. Na całe szczęście jedną „setkę” pod koniec wykorzystał „Papież„.

Naszą grę w drugiej połowie musimy przeanalizować i znacząco poprawić bo była fatalna. Nie ma mowy o braku sił ponieważ już w połowie meczu dokonaliśmy 3 zmian. Trzeba przyznać, że gospodarze grali w drugiej połowie znacznie lepiej od nas i zasłużyli na kolejną bramkę. Dobrą grą popisał się zawodnik z numerem 10 w drużynie gospodarzy. Bardzo dobry drybling, dobre decyzje i bramka w pierwszej połowie.

Ten mecz zapadnie nam w pamięć jako mecz miliona zmarnowanych okazji. W piątek strzelecki. Żadna gierka! :):)

Dziękujemy kibicom, którzy przyszli na mecz, a w szczególności „Jankowi„, który cały mecz nas wspierał a w końcówce dodał skrzydeł swoimi motywującymi podpowiedziami  :):)

Na koniec bardzo dziękujemy sędziemu, który dobrze poprowadził te zawody oraz drużynie przeciwnej za dobry mecz. Życzymy powodzenia w dalszej części rozgrywek i zapraszamy do Wilkszyna w następnej rundzie.

Kilka zdjęć dostępnych jest na naszym FB.