Po raz kolejny gramy bardzo dobrze, jednak przegrywamy.

Z niedowierzaniem patrzę na wyniki naszego zespołu w tym sezonie, ponieważ gra w większości z rozegranych do tej pory meczów była dobra, jak nie bardzo dobra. Na pewno w ostatnich meczach (pomijając wyraźną porażkę z Brzeziną, bo tam byliśmy po prostu słabszym zespołem) graliśmy lepiej niż nasi rywale. Chęć „gry piłką”, rozgrywania składnych akcji, kultura gry, strzały z dystansu, dośrodkowania, prostopadłe podania, walka. To wszystko pokazaliśmy w większości meczów a w Brochowie w szczególności! Bramka rywali jednak była jak zaczarowana. Dwie poprzeczki i niesamowite parady bramkarza  chroniły Brochów od straty bramki. Jedyne na co mogli sobie pozwolić nasi rywale to dośrodkowania ze swojej połowy.

Jedna bramka dla gospodarzy padła z bardzo dużego spalonego, jednak piłka otarła się prędzej o naszego zawodnika. Pomimo naszych protestów (bo nie było to podanie ani nawet celowe zagranie) sędzia uznał bramkę. Druga bramka padła po jednym z dośrodkowań. Niestety stojący między słupkami naszej bramki Piotrek nie miał szans w tej sytuacji.

Ostateczny wynik spotkania: KS Brochów 2-0 Zorza Wilkszyn.

Na słowa uznania w tym meczu zasługuje bramkarz Brochowa (rewelacja, parady, podpowiedzi, ustawianie kolegów z obrony itd). Z dobrej strony pokazał się też Gustaw Sadowski z numerem 10. Sprawiał nam bardzo dużo problemów w szczególności w drugiej połowie, kiedy musieliśmy się otworzyć i Gustaw miał sporo miejsca.

O tyle, o ile w Brochowie widać było bardziej indywidualności, to u nas wyraźnie na pochwałę zasługuje gra zespołowa. Cały zespół zagrał dobry mecz a w środku wyróżniał się popularny „Żaba”, czyli Kamil Foltyn bardzo dobrze rozgrywając piłkę. Kilkoma dobrymi strzałami z dystansu popisał się „Czarny”, jednak jak już prędzej wspomniałem zabrakło szczęścia. Patryk i Marek przyzwyczaili nas już do świetnej współpracy – tym razem nie było inaczej. Nasz lis pola karnego, bramkostrzelny Kamil Dębowski rozegrał kolejny świetny mecz często pomagając kolegom z drużyny w rozegraniu czy odbiorze piłki. Dobrą dyspozycję potwierdził jeden z najmłodszych naszych zawodników, czyli Rafał Winograd, który dobrze się ustawiał i 3-krotnie wybijał piłkę w bardzo trudnej dla nas sytuacji, ratując przed utratą bramki.

Pomimo słabszych wyników (bo to one idą w świat), cała nasza drużyna ma świadomość, że w meczach jesteśmy lepsi, gramy na prawdę ładną dla oka piłkę i że w końcu musi się to przełożyć na dobre wyniki. Następny mecz gramy u siebie ze Sportingiem. Rywal dobry a my głodni punktów i bardzo zmotywowani. Będzie dobry mecz. Bądźcie wtedy z nami!

Bardzo dziękujemy drużynie KS Brochów za dobry mecz i życzymy powodzenia w dalszej części rozgrywek. Gra była bardzo czysta, więc sędzia czasami tylko przeszkadzał :):)