Puchar Polski. Przegrywamy w karnych z MKS Parasol Wrocław.

W Pucharze Polski 🇵🇱 trafiliśmy na MKS Parasol Wrocław – czyli bardzo mocną drużynę, która na codzień występuje w lidze okręgowej. Pomimo okresu wakacyjnego i braku 3 bardzo ważnych dla nas zawodników do meczu podeszliśmy bardzo poważnie i z ogromną wiarą w siebie. Nikt z nas przed meczem nawet nie wspomniał o porażce. Mowa była tylko i wyłącznie o walce i niezłym sprawdzanie przed startem ligi. Byliśmy bardzo skoncentrowani od samego początku, a nawet już od rozgrzewki!

Początek był niezwykle intensywny a przeciwnicy zaskoczeni. Staraliśmy się grać jak najwyżej aby uniemożliwiać rywalowi swobodne rozgrywanie piłki. Jeden z przechwytów zakończył się dla nas bramką. Maks Madejka swoją szybkością, zwrotnością i precyzyjnym wykończeniem potwierdził, że jest w wysokiej formie!

Po tej bramce cofnęliśmy się, odpuściliśmy wysoki presing i skupiliśmy się na kontrach. Wiedzieliśmy, że przeciwnik teraz bardzo mocno zaatakuje. Tak też się stało. Choć często mieliśmy problemy z dłuższym utrzymaniem się przy piłce bo piłkarze Parasola w środku bardzo zdecydowanie i szybko do nas doskakiwali to udało nam się wykonać kilka groźnych akcji jeszcze do przerwy. Niestety tuż przed przerwą po rzucie rożnym zawodnicy MKSu wykorzystali nasz błąd w ustawieniu i zdobyli wyrównującą bramkę.

W drugiej połowie gra toczyła się głównie w środku pola. Parasol oraz boisko, które aktualnie jest w nienajlepszym stanie nie pozwalało nam na granie „naszej piłki”, czyli rozprowadzanie ataków od tyłu. Cel jednak uświęcał środki, więc nasz bramkarz wznawiał grę raczej długimi wykopami mocno oddalając jakiekolwiek zagrożenie od naszej bramki.

W ostatnich sekundach meczu rozgrywający niesamowite zawody Olo posłał bombę na bramkę rywali. Bramkarz nie miałby najmniejszych szans przy tym uderzeniu – wyręczył go jednak kapitan drużyny przeciwnej blokując uderzenie własnym ciałem. Szkoda, bo kto jak kto, ale Olo zasługiwał na tą bramkę swoją super postawą w ostatnich meczach!

Po 90 minutach było 1-1, więc sędzia wskazał na wapno oznajmiając, że mecz rozstrzygną karne. W karnych, jak to w karnych, życzyliśmy sobie dużo szczęścia i … dobrej zabawy przede wszystkim! Dla nas remis z „okręgówką” jest sporym osiągnięciem a karnych nie strzelamy na codzień – muszę przyznać, że jest to bardzo fajne uczucie! 🙂

Na nasze nieszczęście to właśnie zawodnicy Parasola Wrocław strzelili o jedną bramkę więcej i mogli odetchnąć z wieeelką ulgą. My i tak schodziliśmy z boiska z podniesionym czołem i w dobrych nastrojach.

Pewien trener na kilka dni przed tym meczem powiedział: „będziecie mieli bardzo ciężką przeprawę„. Patrząc na miny zawodników obu drużyn po meczu stwierdzam, że to my zrobiliśmy bardzo ciężką przeprawę Parasolowi! 🙂

Panowie z Parasola… dziękujemy za mecz i życzymy Wam powodzenia w dalszej części rozgrywek!

Zorza!!!